Trucizna w opakowaniu...?

Trucizna w opakowaniu...?

Kochani, jestem ciekawa, co pijecie na co dzień…  I nie pytam bynajmniej o napoje wyskokowe.. ;). Rodzina Bezpiecznego Malucha lubuje się w źródlanej wodzie, naturalnie wyciskanych sokach owocowych i warzywnych, ziołach, mleku oraz kawie. Te dwa ostatnie produkty są przez niektóre źródła uważane za nie do końca zdrowe i pożądane, ale mimo wszystko są przez nas lubiane i dobrze tolerowane… W mojej kuchni nie pojawiają się za to żadne gotowe napoje, herbatki czy soczki. Tak mnie poiła mama i to samo podaję moim dzieciom i mężowi ;).  

Jest jeszcze jeden napój, którym mogłabym zastąpić wszystkie w/w produkty… Woda kokosowa… Ale niestety nie żyjemy w klimacie, w którym jest ona dostępna w naturalnej postaci, więc zdarza mi się ją pić naprawdę sporadycznie, czego bardzo żałuję. Woda kokosowa, to prawdopodobnie najzdrowszy i najbardziej naturalny napój świata, który swoim składem przypomina osocze ludzkiej krwi. Gdzieś czytałam, że ponoć podczas II wojny światowej, w trakcie działań na Pacyfiku, przetaczano ją w szpitalach amerykańskim żołnierzom, gdy zabrakło ludzkiej krwi do transfuzji… No, ale właściwości wody kokosowej to temat na oddzielny post. Teraz skupię się nad czymś bardziej osiągalnym w naszej codzienności ;).

Zastanawialiście się kiedyś czy każda woda butelkowana może być pita przez kobiety w ciąży, matki karmiące i małe dzieci? Woda dla malutkich dzieci powinna być krystalicznie czysta, powinna mieć jak najniższą zawartość sodu oraz niski poziom soli mineralnych. Nie może posiadać w swoim składzie żadnych substancji uznanych za szkodliwe nawet w minimalnych ilościach. Ja sięgam po wodę Mama i ja, która spełnia powyższe założenia. Co więcej, Mama i ja, została zwycięzcą  rankingu wód przeprowadzonego przez Fundację Pro-Test, porównującego 15 marek obecnych na polskim rynku.

Często skupiamy się na przeczytaniu etykiety i sprawdzeniu składu mineralnego wody. Czy to wystarczy? Zdecydowanie nie.  Bardzo ważne jest też to, z czego zostało zrobione opakowanie, w którym jest zamknięta woda… Warto być pewnym, że butelka nie zawiera w swoim składzie bisfenolu A (BPA).

BPA to składnik chemiczny stosowany w produkcji różnych artykułów wykonanych z poliwęglanu. Bisfenol A jest uważany za szkodliwy dla zdrowia i zabroniony w produktach dla niemowląt. BPA to syntetyczna postać estrogenów. Bliskie podobieństwo z naturalnym hormonem sprawia, że organizm łatwo go przyswaja. Niestety, zamiast usunąć jego nadmiar, gromadzi go i stopniowo uwalnia do krwiobiegu. Naukowcy udowodnili, że BPA może wpływać na rozwój otyłości oraz prowadzić do problemów z tarczycą. Niektóre badania wykazały, że BPA podnosi prawdopodobieństwo zachorowania na raka (m.in. piersi i prostaty) oraz że przyspiesza wzrost i przerzuty nerwiaka płodowego. Amerykańscy naukowcy udowodnili też, że bisfenol A potrafi uszkodzić rosnącą tkankę wątroby płodu jeszcze w czasie ciąży. BPA ponoć oddziałuje także na funkcje seksualne - obniża libido i powoduje problemy z erekcją... To ostatnie może nie jest istotne w temacie naszych maluchów, ale warto o tym pamiętać kupując wodę dla siebie czy męża…

Czy jesteście pewni, że butelki wody po które sięgacie nie zawierają BPA? Czy producenci wód umieszczają taką informację na etykietach swoich produktów? Ja tego nie zauważyłam… Ale wiem, że butelki wody Mama i ja, są wolne od tego rakotwórczego składnika :).

Wprawdzie dzisiejszy wpis miał dotyczyć wody, ale jakoś tak sam z siebie wyszedł temat bisfenolu A… W ostatnich latach o BPA było głośno w kwestii butelek i smoczków. Chyba każda mama o tym słyszała i w tym momencie teoretycznie żaden produkt  dla niemowląt nie zawiera już BPA. Ale czy to oznacza, że nasze maluchy nie są już narażone na działanie tej substancji?  Niestety nie, bo w bisfenol A jest szeroko stosowany w przemyśle spożywczym... Na pewno większość z Was sięga po różnego rodzaju kasze czy ryż w torebkach. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale podczas gotowania z woreczków uwalnia się właśnie nieszczęsny bisfenol A… Ja czasami też kupuję kaszę gryczaną czy jaglaną pakowaną w woreczki, bo w zwykłym spożywczaku często innej nie ma… Ale nigdy nie gotuję tych kasz w torebkach. Zawsze przecinam woreczki i ziarenka wysypuję bezpośrednio do wody.
 
Co jeszcze zawiera BPA? Może któraś z Was mi podpowie, bo ja bardziej tego tematu nie zgłębiałam… Warto pamiętać, że to, co powstało z myślą o ułatwianiu życia, często szkodzi… I tym „optymistycznym” akcentem kończę dzisiejszy post, który miał zachwalać picie dobrej wody... ;)

ciąża,niemowlę,Mama i ja,rozszerzanie diety,żywienie niemowląt
Najnowsze wpisy
Archiwum
Tagi