Czy warto kupić dziecku chodzik?

29.10.15r. Czy warto kupić dziecku chodzik?

Ostatnio jedna z Was spytała mnie, czy w jakiś sposób stymulujemy Bezpiecznego Maluszka do chodzenia.

Na rynku jest mnóstwo zabawek do nauki chodzenia – przeróżne chodziki i pchacze. Czy korzystam z czegoś takiego? Zdecydowanie nie! Żadne z moich dzieci nie używało chodzików. Jeżeli chodzi o pchacze, to córki miały samochodzik, ale dostały go już po postawieniu pierwszych samodzielnych kroków.

Chodzik nie jest dobry dla dziecka na żadnym etapie rozwoju. Nie powinny z niego korzystać ani niemowlęta uczące się chodzić, ani raczkujące, ani te, które nie potrafią jeszcze siedzieć.  Dlaczego? Przede wszystkim chodzik zakłóca procesy rozwojowe. Dziecko siedząc w chodziku odbija się paluszkami od ziemi. Maluch jest zachwycony uzyskaną w ten sposób mobilnością, ale niestety nie jest to dla niego dobre.

• Chodzik wpływa na powstawanie wad postawy ciała, tendencję do usztywniania nóg i chodzenia na palcach.

• Praca stóp w chodziku jest bardzo nieprawidłowa. Dziecko odbija się palcami, nie uczy się przetaczania stóp od pięty do palców. Stopy nie odbierają bodźców z podłoża całą powierzchnią. Często zdarza się też, że dzieci chodzikowe mają w starszym wieku problemy z koślawym ustawieniem stóp.

• Maluch w chodziku nie uczy się stopniowej umiejętności utrzymywania równowagi ani przenoszenia ciężaru ciała z jednej stopy na drugą.

• Chodzik ogranicza w nauce upadania. Dziecko siedząc w chodziku nie trenuje jak uchronić się przed upadkiem.

• Poruszanie się w chodziku zamiast zachęcić dziecko do chodzenia, rozleniwia je.

• W naturalnym rozwoju dziecko, które zaczyna chodzić, gdy chce szybko dotrzeć do czegoś, wraca do raczkowania. Dziecko, które zaczęło korzystać z chodzika, zanim osiągnęło umiejętność raczkowania, wyjęte z tego chodzika nie ma się, czym posłużyć, gdy chce szybko dotrzeć do czegoś.

• Dziecko w chodziku nie wzmacnia odpowiednio mięśni tułowia, które będą potrzebne przy samodzielnym poruszaniu się. W naturalnym procesie nauki chodzenia grupy mięśniowe utrzymujące miednicę w prawidłowym ułożeniu, wydłużają się stopniowo. W chodziku ten proces zostaje spowolniony i ograniczony.

Niemowlę w drugim półroczu życia powinno spędzać jak najwięcej czasu na podłodze – turlając się, pełzając, bawiąc i ćwicząc w ten sposób mięśnie, potrzebne do dalszego rozwoju. Chodzik to wszystko hamuje. W chodziku dziecko siedzi i „chodzi” tylko przodem. Nie ma możliwości ćwiczeń rotacji na boki, z jednej strony na drugą. Naturalnie dziecko zaczyna chodzić przemieszczając się na boki, a dopiero później do przodu.

Wiem, że wielu rodziców mimo negatywnego wpływu chodzików na rozwój dziecka, mimo wszystko z nich korzysta. Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. Może ktoś z Was coś w tym temacie napisze…

A „pchacz”? Czyli niewielki pojazd, który służy do tego, aby dziecko mogło stabilnie się na nim oprzeć i pchać je do przodu. Teoretycznie ten produkt może być pomocny w doskonaleniu chodzenia, ale dopiero na odpowiednim etapie rozwoju dziecka. Pchacze zazwyczaj są na kółkach, więc z założenia są przeznaczone dla dzieci, które potrafią już samodzielnie chodzić i zatrzymać się w dowolnym momencie. Dzieci, które chodzą tylko przy meblach są jeszcze za małe na tego rodzaju wspomagacze.

Z zakupem pchacza warto poczekać kilka tygodni od momentu pierwszych samodzielnych kroków. Na początku nasze Maluchy same znajdą sobie sprzęty, które będą mogły bezpiecznie pchać bez ryzyka gwałtownego odjechania i przewrócenia się, tak jak to się dzieje w przypadku standardowych pchaczy-jeździków. Niemowlę pchające jakieś delikatnie obciążone duże pudełko będzie mogło w dowolnej chwili  zatrzymać się samodzielnie. Pchając takie pudło dziecko dodatkowo ćwiczy też mięśnie rąk i grzbietu. Często dzieci za takiego pchacza przyjmują zwykłe krzesło, z którym wędrują po całym domu ;).

Czyli reasumując chodzikom mówię zdecydowanie „nie!”, a pchaczom – „tak”, ale dopiero jak dziecko postawi już pierwsze samodzielne kroki. Dodatkowo starszy maluch siedząc na pchaczu-jeździku, może ćwiczyć też z jego pomocą mięśnie i rozwijać koordynację ruchową.

Prawie trzy tygodnie temu Bezpieczny Maluszek po raz pierwszy miał możliwość zabawy z pchaczem.
Nie było to działanie zamierzone. Młody dorwał zabawkę w jednym ze sklepów i zafascynowany biegał pomiędzy alejkami. Naprawdę wyglądał przekomicznie. Z rozczuleniem przyglądałam się jego pierwszym próbom chodzenia, ale sprzętu nie zakupiłam, bo Bezpieczny Maluszek był jeszcze na niego nie gotowy… Ale myślę, że za tydzień, dwa sytuacja może ulec zmianie… ;)))

niemowlę,rozwój,wyprawka

KOMENTARZE: (16)

29.10.2015 | Ola Bursy, Gliwice

Myśmy też nie korzystali z chodzika, a pchacz Olek zrobił sobie sam - taboret w kuchni :P teraz od tygodnia ma taki jeździk- autko i dopiero uczy się na nim odpychać ale też sam... od początku nie wymuszalismy na nim żadnych nowych umiejętności i wszystkiego powoli uczy się sam i taka metoda nam się najbardziej podoba :) robi to na co sam jest gotowy :)

29.10.2015 | Mamusia Kacia

Mój skarbek miał pchacza kupionego ale zdecydowanie woli chodzić przy krześle albo stoliku który pcha i tak stawia pierwsze kroki a co do chodzików to też mówię zdecydowanie nie...chociaz moja siostra go stosowala i moja siostrzenica rozwinela sie prawidlowo pod kazdym wzgledem ale mimo to ja bym nie ryzykowala a powiedz mi cos na temat skoczkow dla niemowlat ? nie odwazylam sie tego kupic ale korcilo mnie tylko moja niepewnosc z tym wygrala

29.10.2015 | Magdalena Staniucha

Hmm my mamy skoczek ale nie spedzamy w nim duzo czasu.I dobrze sie rozwijamy i chodzi ladnie za raczki.

29.10.2015 | monia sosnowiec

Popieram w 100%... magda ja do skoczka podchodze tak samo jak do chodzika. Nie wydaje ci sie ze maly/mala jak skacze to upada z impetwm na nozki i je krzywi bo nie umie ustac. No chyba ze upada na nie stabilnie tak jak dorosla osoba na trampolinie. O dobre porownanie. Wlasnie z osoba ktora ma niedowlad nog...

29.10.2015 | Ewa Łysek

Mamy podobne zdanie co do funkcji chodników i pchaczy :) zobaczymy Jak to będzie u nas ale Jeszcze daleka droga do Chodzenia. Teraz opanował synuś obroty na Brzuch ale Jeszcze nie bardzo na plecy

29.10.2015 | ANia

Ja rowniez mam podobne zdanie. Nie korzystamy z chodzikow. A mam pytanie do Marty wawa, czy u ciebie coreczka juz chodzi? bo mamy corki w tym samym wieku ;)

29.10.2015 | Dzoana k

Również uważam, że chodziki nie są dobre dla rozwoju ruchowego dziecka, z pchacza też nie zamierzam korzystać. Mam tylko nadzieję, że nikt z rodziny nie wpadnie na pomysł zakupu prezentu tego typu dla mojego synka.

29.10.2015 | Marta, Wa-wa

Poczytałam sobie komentarze pod wpisem w poszukiwaniu choć jednego opozycyjnego, ale jak widzę wszystkie mamy są poprawne politycznie i nikt nie staje w kontrze :-). A ja wychowałam się w chodziku i żyję :-). No dobra, naczytałam się o tej szkodliwości i swemu dziecku nie miałam zamiaru kupować … ale dziadkowie wyszli przed szereg i sprezentowali małej na imieninki chodzik! Mam na tyle rozumne dziecko, że w ogóle tego ustrojstwa nie uważa :-))). Czasami posiedzi w nim jak w foteliku, ale po chwili się nudzi. A że nie potrafi w ogóle zrozumieć jego idei i nie chodzi w nim tylko czasami odpycha się do tyłu, traktuje go jako więzienie i po 10 min. maksymalnie piszczy, że chce już wyjść.

30.10.2015 | Magda mama Janka

My również otrzymaliśmy chodzik w prezencie, od znajomych. Nie bardzo orientowałam się w temacie bezpieczeństwa i przydatności tego typu urządzeń, ale od razu w głowie zaświeciła mi się lampka bezpieczeństwa pt. "To nie jest fizjologia!" No ale nie będę zapierać się, że jestem matką idealną: w sytuacjach awaryjnych, raz na jakiś czas, kiedy muszę mieć na minutkę wolne ręce i nie ma innej opcji żeby mały siedział spokojnie, Jasiu ląduje w zakazanym chodziku. Generalnie, tak jak pisze MBM spędzamy czas głownie na podłodze i zaczynamy pokracznie raczkować :)ps. pchacz kiedyś chyba zakupimy

30.10.2015 | Agnieszka Niedziółka, Olsztyn

Super artykuł, popieram w 100% :)Mój synek ma 10 m-cy i tydzień i od tygodnia sam zaczął chodzić i nie używaliśmy żadnych chodzików dzięki temu synuś, tak jak jest napisane w artykule, umie "ostrożnie" upadać i kontroluje swoje ciało :) wiadomo, że nie jest to jeszcze perfekcyjne ale uczy się tego i z dnia na dzień jest coraz lepiej :)

30.10.2015 | Mama Bezpiecznego Malucha

Marto, faktycznie do tej pory wszystkie wpisy są poprawne politycznie. Ale tylko tu na BLOGu... Na "fejsie" jest troszkę więcej mam pro chodnikowych. Nawet czyjaś teściowa napisała, że wypisujemy głupoty, bo ona wychowała trójkę dzieci w chodziku i wszystkie mają proste nogi... ;)

30.10.2015 | Mama Bezpiecznego Malucha

Mamusi Kacia, nie jestem zwolenniczką skoczków... Ale to chyba temat na oddzielny post... ;)

03.11.2015 | monia sosnowiec

Marta. Dokladnie kazda ma inne zdanie i na szczescoe ani jedna strona ani 2 nie rzuca miesem i nie neguje matczynej opieki. Kazdy wie najlepiej jak wychowac swoje dziecko... a co do tesciowej....HMmmmm ja mam tylko 1 odpowiedz"tesciowa nawet ta zlota pozostanie zawsze tesciowa". Tajnie ze wychowala 3 ale sa niestety inne czasy. Pamietam jak moj tata patrzyl z niedowierzaniem jak robie mleko w 5 min(nie tak jak za ich czasow stamo sie przy garach i wyparzalo pol dnia) jak uzywam fridy (tu po glowie sie popukal) ale z biegiem czasu przyswyczail sie. Wiec moje drogie nasze dzoeci nasze wybory

04.11.2015 | Katarzyna Sajewicz, Siedlce

My nie korzystaliśmy z chodzika, ale tylko dlatego, że Hania równo w swoje 1 urodzinki puściła krzesło i poszła sama :) chodzik/pchacz miał być dla niej jednym z prezentów urodzinowych, na całe szczęście można było wymienić na inny prezent.

04.11.2015 | Marta Niemczycka

Ja jestem z tych, które zdecydowanie nie przyspieszają naturalnego biegu wydarzeń. Czekałam bardzo, aż młody zacznie siadać, ale to tylko ze względu na to, że miałam już troszkę dość tej leżącej, wiecznie płaczącej gąsienicy ;)Nigdy go nie sadzałam ani nie podpierałam, zanim sam tego nie zrobił. Gdy usiadł, to wszystko poszło swoim tempem. Ruchowo rozwija się świetnie, raczkuje, wstaje, chodzi przy meblach. Chodzikom stanowczo mówię nie!, a argumenty znajomych, że jest wiele dzieci wychowanych w chodzikach, a aktualnie sprawniejszych niż ja- puszczam mimo uszu. Według mnie- chodziki to zło.

27.11.2017 | Alenka

Nie jestem zwolenniczką chodzików, ale opcji jest przecież o wiele więcej, są jeszcze pchacze czy jeździki i wydaje mi się, że są lepsze, może dobrze byłoby o tym poczytać http://tekstowy.net/bujaki-jezdziki-i-chodziki-dla-maluchow-jakie-maja-zalety-na-co-uwazac/ żeby mądrze wybrać. Jak dla mnie najważniejsze jest jednak przede wszystkim to, by do niczego nie zmuszać dziecko i by mu nie zaszkodzić.

Polecamy
Najnowsze wpisy
Archiwum
Tagi